Po raz pierwszy jadłam ten deser w Iranie i sama nie wiem czemu mój mąż nie zaproponował mi go wcześniej. Pamiętam że nie wierzyłam że w środku jest makaron. Mąż jadł z sokiemz cytryny, a ja się delektowałam właśnie takim różowym z wodą różaną. Maj w Iranie był bardzo gorący i to był jeden z najlepszych deserów, który można było jeść i jeść.
Faloodeh
Sorbet z wody różanej
- 1 szklanka wody
- 2 szklanki cukru
- 1/2 szklanki wody różanej
1. Wodę zagotowujemy z cukrem i jak się rozpuści to dodajemy wodę różaną. Przekładamy do miski i wkładamy do zamrażarki na jakieś 3 godziny.
Nitki makaronowy
- makaron ryżowy/ vermicelli
1. Wkładamy ryż do miski i zalewamy wrzątkiem, następnie odczekujemy jakieś 5 min, aż makaron będzie miękki. Odcedzamy pod zimną wodą i i tniemy makaronik na długość 2,5 cm.
2. Mieszamy razem z sorbetem i wkładamy do zamrażarki na kolejne kilka godzin. Nie musi być zamrożone do konsystencji lodów, a zwykłego sorbetu.
3. Sposób podanie: skrobiemy z miski tyle na ile mamy ochotę i podajmy z sokiem z kwaśnych wiśni lub kropimy cytryną. Można też jeść bez niczego, ale jest bardzo słodkie.
I kilka dawnych zdjęć z Iranu. Jakość.... hmmm, nie wiedziałam co to aparat ;)więc tylko pstrykałam.
Plac Ngash-i Jahan, Esfahan
Most Khaju, Esfahan
Katolicki kościół, Esfahan
Ja w Esfahanie (5m-c ciaży stąd taka duża no i karmiona ryżem), nie znaczy że ja mała jestem ;)
Moj syn byl "atakowany" głownie przez Iranki, wszyscy chcieli mu zrobic zdjecie, wiec wiekszosc czasu krzyczal "zadnych zdjec"
W taki sposob są sprzedawane arbuzy w Iranie i niech mi Bóg świadkiem najlepsze na świecie za rozmiar i słodycz.
Tak się jeździ w Teheranie i przechodzi przez ulicę, pomiędzy samochodami. Na trzy pasmowej drodze mogą jechać pięć samochodów i to obok siebie;)
Polski Cmentarz w Teheranie (dzielnica Dulab) -
zdjęcie jest z flickr bo nie mam go na dysku stąd mały rozmiar :(
Przed wyjazdem do Iranu, przeszukując strony z atrakcjami, znalazłam informację od chłopaka, Mariusza, który prosi kogokolwiek kto by byl w Iranie o zrobienie kilku zdjęć właśnie na Polskim Cmentarzu. Zdjęcia były dla babci chłopaka, której tata nie dotarł po wojnie do Polski i właśnie został pochowany w Iranie. Ta Pani nigdy taty nie poznała ani nie widziała jego miejsca spoczynku. Oczywiście napisałam, że pójdę. Być w Iranie i nie zobaczyć Polskiego cmentarza to byłaby hańba. Porobiłam kilka zdjęć i wysłalam do Mariusza. Jak mi później napisał to babcia była bardzo wzruszona. I ja też.
I ostatnie zdjęcie
Lustrzana Sala w Palacu Niavaran, szaha Pahlaviego, nie pamietam dokładnie ile lat tą jedną salę budowali, ale zapewne więcej niż 3. Widok dech zapiera.
Gdyby ktoś chciał zobaczyć więcej moich zdjęć to sa na flickr
Miłej soboty.







Pamiętam te zdjęcia Oleńko :) Zazdrościłam Tobie tej podróży :) Faloodeh wyszedł pięknie :)!
OdpowiedzUsuńJa chce arbuza!Albo najlepiej całą tę ciężarówkę!
OdpowiedzUsuńAlez niebanalny deser! Az sie prosi, by sprobowac :)
OdpowiedzUsuńWlasnie trafilam na Twoj blog i zainteresowaly mnie zdjecia. Ja bylam 2 razy w Iranie, z tych samych powodow co ty ;) Od kilku lat staram sie poznac kuchnie iranska (moje wysilki mozesz zobaczyc na moim blogu - http://mirosixgotuje.blox.pl/html), chociaz moj maz bardzo polubil rozne polskie dania, najbardziej schabowe.... Mi najbardziej brakuje iranskich owocow oraz ziol. Co do faloodeh nigdy nie probowalam i raczej nie sprobuje bo nie przepadam za takimi slodkim deserami. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńhej, masz racje faloodeh jest baaardzo slodkie, dlatego mi to okropnie smakowalo w xzasie lata. Poczytalam Twe perskie przepisy i bede robic torshi , bo maz kocha. Niestety nie moge u Ciebie komentowac bo tylko zalogowani moga :( Mam nadzieje ze jeszcze do mnie "wpadniesz" bo ja napewno.
Usuń