sobota, 29 września 2012

Tarta czekoladowa z orzechami laskowymi

Coś nowego, pysznego, bogatego w smaku i z alkoholem w środku:) czyli to co tygryski lubią najbardziej, no i są orzeszki. I najwazniejsze może stać w lodówce przez kilka dni. Można jeść ciepłe z piekranika i można gdy będzie zimne. Jest mniam,mniam,mniam. 







Tarta czekoladowa z orzechami laskowymi
(przepis z BBC Good food strony)

Ciasto
- 140g masła
- 100g cukru
- 50g mielonych migdałów
- 225g mąki
- 1 jajko

Nadzienie
- 200g czekolady, dowolnej (ja użyłam mlecznej)
- 3 żółtka ( z białek możemy zrobić bezy)
- 1 jajko
- 100g masła
- 85g orzechów laskowych , pokrojone
- troszkę likieru kawowego/orzechowego (pół kieliszka od wódki w moim przypadku)

Ciasto
W mikserze miksujemy masło z cukrem, aż skłądniki się połączą. Następnie dodajemy mielone migdały i mąkę, a na samym koncu jajko. Dokładnie mieszamy, aż uzyskamy ciasto. Można zagnieść rękoma. Można wstawić do lodówki na 20minut. Następnie wyłożyć ciastem blaszkę z ruchomym dnem o średnicy ok 23cm. (Niestety nie udało mi się ładnie rozwałkować, więc było ciap, ciap łatanie dziur...). Robimy dziurki widelcem, kładziemy papier pergaminowy i paczkę nieugotowanego ryżu (chyba, że sie ma specjalne fasolki do pieczenia) i pieczemy w temperaturze 180C przez 10-15min, aż zbrązowieje na brzegach. Po upieczeniu odstawić  na bok.

Nadzienie
Na patelnię (bez oleju) wrzucamy pokrojone orzechy i lekko smażymy, po 2 minutach dodajemy 3 łyżki cukru. Mieszamy, aż cukier się skarmelizuje. Uważać bo jest bardzo gorące. Gotowe orzechy wylać na talerz wyłożony papierem pergaminowym i odstawić na bok. Jak ostygną lekko je pokruszyć.
W żarodpornej misce nad gotującą się wodą rozpuścić masło z czekoladą, dodać alkohol (jeśli używamy), wszystko dokładnie wymieszać. Odstawić na bok. Również nad gotującą się wodą, w drugiej misce zmiksować 1 jajko i 3 żółtka po czym dodać do masy czekoladowej. Wszystko dokładnie połączyć. Gotową masę wylać na wcześniej upieczone ciasto i dodać orzechy. Obniżyć temperature w piekarniku do 160C, wstawić ciasto i piec 15-20 min, aż czekolada stężeje na środku ciasta.
Po upieczeniu najlepiej odczekać aż ostygnie i włożyć do lodówki.
Można przygotowac dzień wcześniej.
Smacznego




piątek, 28 września 2012

Fasola szparagowa po japońsku

Czasami nie piekę. 
Czasami potrzebuje czegoś zielonego w moim życiu. 
Czasami nie ma bułki tartej do fasoli i wtedy nadchodzi czas na wyprobowanie czegoś nowego. 






Fasola szparagowa po japońsku

-1 łyżka oleju
- 1,5 łyżki oleju sezamowego (ominęłam, dałam więcej tradycyjnego)
- 500g fasoli szparagowej
- 1 łyżka soji
- 1 łyżka prażonego sezamu

Olej rozgrzewamy na patelni, po czym dodajemy fasolę. Mieszamy fasolę, aby usmażyła się z dwóch stron. Smażymy do momentu aż będzię jasno zielona ok 10min. (można dłużej jeśli lubimy miękką). Zdejmujemy z ognia i dodajemy soję. Przykrywamy na 5minut aby smaki się wymieszały. Przekładamy na talerz i przyozdabiamy sezamem.

Smacznego




czwartek, 27 września 2012

Bourekia. Kuchnia grecka wita.


 Tessa Kiros jest autorką wielu książek kucharskich, jej mieszanka genetyczna i podróże są źródłem inspiracji jej wielu przepisów z różnych części świata. Dodatkowo jej książki liczą sobie wiele stron, oj wiele więc można usiąść z kubkiem kawy czy też herbaty i delektować się zdjęciami (piękne) i przepisami ( ślinka cieknie) godzinami. Ja ostatnio wypożyczyłam z biblioteki (to jej jedyna książka u nas w bibliotece?!?!), Falling Cloudberries, piękną książkę z jej rodzinnymi przepisami. Tata Tessy jest pochodzenia Grecko - Cypryjskiego więc część przepisów była z kuchni greckiej.  Na pierwszy ogień poszły "bourekia" smażone pół księżyce z twarogiem i cynamonem. Pytam się męża czy pamięta to z Grecji? -nie!! on tylko pamieta souvlaki. I koniec dyskusji. 

Dlatego pozwolę sobie przekazać Wam ten przepis. Łatwy i szybki. 







Bourekia 
(przepis z książki Falling Cloudberries,Ttessy Kiros)

Ciasto
- 250g mąki
- 70g masła
- 5 łyżek wody
- skórka z jednej cytryny (można dodać więcej aby mieć bardziej cytrynowy smak)

Nadzienie
- 200g serka a la philadelphia
- 1/2 łyżeczki cynamonu
- 25g cukru

+ cukier puder
+ olej do smażenia

Ciasto
Mąkę i masło łączymy razem. Rozdrabniamy je pomiędzy opuszkami palców aby ptzypominało konsystencję piasku. Następnie dodajemy skórkę z cytryny i wodę. Mieszamy razem aby utworzyć ciasto. Owijamy folią i wkladamy do lodówki na 30-1h.

Nadzienie
Serek philadelphia, cynamon i cukier mieszamy dokładnie razem i odkładamy do lodówki do momentu użycia.

Kiedy ciasto jest gotowe, rozwałkowujemy je na stolnicy obsypanej mąką. Staramy się rozwałkować bardzo cienko. Wycinamy kółka o dowolnej średnicy ( w przepisie było 8cm, ja zrobiłam mniejsze). W środek wkładamy 1/2 łyżeczki nadzienia ( 1 łyżeczkę jeśli nasze kółeczka są większe). Zlepiamy je jak pierogi tworząc pół księżyce. Gotowe odkładamy na bok aby były gotowe do smażenia.
Rozgrzewamy olej i kiedy jest wystarczająco gorący delikatnie wrzucamy nasze księżyce. Smażymy na lekko złotway kolor z dwóch stron. Po usmażeniu odkładmay na talerz wyłożony papierem kuchenym, aby absorbować nadmiar tłuszczu. Kiedy ostygną obsypujemy cukrem pudrem.
Podawać na ciepło, ale należy uważać aby się nie poparzyć gorącym nadzieniem. Na drugi dzień też są pyszne.
Smacznego.



poniedziałek, 24 września 2012

Puree z dyni

Odkąd zaintereseowałam się dynią, czyli od zeszłego tygodnia doszłam do wnioksu, że czas  znaleźć sposób na robienie puree w domu. W okolicznych sklepach nie ma tego w puszkach, a zamawiać online nie ma takiego sensu.  Zapewne w większych miastach można znaleźć, ale nie u nas w Yorkshire(południowym dodam). Oczywiście wujek Google przyszedł z pomocą i wynalazł mi stronkę i już nastepnego dnia brałam się do pracy. Ja użyłam dynia piżmowe (wyczytałam, że ich środek może spokojnie zastąpić tradycyjną wielką dynię - też wujek Google) Na podanej stronie (link poniżej) były trzy sposoby przygotowanie tego cudu, ja wybrałam pieczenie, ale i można było jeszcze gotować lub parzyć, więc to pieczenie brzmiało najmilej i najłatwiej.

Oto sposób.

Puree z dyni 
Bierzemy dwie dynie (piżmowe w moim przypadku) ładnie je myjemy, kroimy i wydłubujemy nasionka ze środka. (pozostałe sposoby)



Następnie przecięte części smarujemy olejem i układamy je na blaszce (głębokiej), brzuszkami do góry.
Wlewamy szklankę wody. 


Pieczemy w 180C przez 90min lub gdy dynie będą miękkie. 


Po upieczniu wyciągmy i odstawiamy do ostygnięcia. Gdy ostygną, wyskrobujemy środek i wrzucamy do miksera.  Miksujemy 


(ja musiałam dodać ok szklanki wody, aby wszystko to jakoś się ruszyło)
Gotowe puree przekładamy do plastikowego pojemnika i mrozimy do przyszłego użycia.
Łatwiutkie no nie :)
Przyznam się, że ja już je rozmroziłam i upiekłam kolejne ciasto. Puree wyszło znakomite, jedynie musiałam odlać wodę, ale to nie był żaden problem. 

sobota, 22 września 2012

Tarteletki z migdałowym nadzieniem i gruszkami

Miała być tarta z czekoladą i gruszkami albo drożdżowe ze śliwkami ewentualnie jakaś tarta z nowej książki The Amish Cook's Baking Book, ale tak wyszło, że upiekłam te oto mini babeczki z migdałowym nadzieniem i gruszkami z What Katie Ate. Jednym słowem pyszne i szybkie.









Tarteletki z migdałowym nadzieniem i gruszkami
( orginalny przepis)

- szczypta soli
- 1 1/3 szkl mąki
- 50g cukru pudru
- 125 g masła
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii ( ominęłam)
- 2 żółtka
- 2 łyżki zimnej wody
- 2 łyżki kakao ( moja inwencja, nie ma tego w przepisie Kate, więc można dodać ale nie trzeba)

- 75g cukru
- 1 jajko o temp pokojowej
- 75g miękkiego masła
- 1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
- 100g mielonych migdałów
- 1/2 łyżeczki cynamonu
- 3 gruszki, obrane, wycięte środki

Ciasto.
W mikserze miksujemy masło,  mąkę, sól, cukier puder, kakao (jeśli używamy) i wanilię, tak aby uzyskało kinsystencję piasku (bułki tartej), następnie dodajemy żółtka i wodę. Ugniatamy ręcznie, aż wszystkie skąłdniki będą dokąłdnie połączone. Ciasto dzielimy na sześć części, robimy kulki i delikatnie je rozklepujemy. Wkąłdamy je w folię i do lodówki na miniumum dwie godzinki.

Nadzienie.
Masło miksujemy z cukrem, dodajemy jajka i wanilię. Ciągle miksując wsypujemy mielone migdały i cynamon. 

Piekarnik rozgrzac do 200C. 
Ciasto rozwałkować i wyłożyć nimi foremki. Nadzienie podzielić pomiędzy sześć babeczek i na samej górze ułożyć gruszki. Ja je najzwyklej w świecie pokroiłam w kosteczkę, ale można zrobić cuda jakie się chce. Pieczemy 30min lub do momentu gdy będą złote.
Dekorujemy cukrem pudrem lub podajemy z bitą śmietaną.  

czwartek, 20 września 2012

Dyniowe blondies

Mamy brownies, więc nie może w świecie słodkości zabraknąć blondies. A, że jesień pełną para to połączyłam z dynią. NIgdy wcześniej dynii nie używałam. Ale teraz widzę dynia jest wszędzie, po prostu wszędzie. Co prawda jeszcze w Anglii nie można znaleźć tej tradycyjnej Halloween dynii, ale wyczytałam, że   dynia piżmowa (butternut squash) działa tak samo. Najpierw zamówiłam dynię w puszce, a dziś kupiłam piżmową.
Pierwsza reakcja..."ooo, to pachnie (śmierdzi) jak te słoiczki dla dzieci" ...  Ale jak już postanowiłam, że będzie coś z dynią to ma być. Nie po to zostało stworzone tyle kuchni i smaków aby ich nie spróbować.
Dlatego też wybrałam blondies aby "zabić" ten smak dynii czekoladą. który mi się wydawał, że będzie taaaaki okropny i wszystko będzię "pachnieć" słoiczkami dla maluchów.
I co???
Żadnego smaku ani zapachu nie wyczułam. Czekolada zabiła ;) Chyba bym musiała spróbować czegoś 100% dyniowego aby sprawdzić czy to jest takie straszne. Póki co jestem na tak.
Dynia, 3x TAK




Dyniowe blondies
(przepis orginalny)

* przepis jest na blaszkę o wymiarach 22x33cm , ja użyłam mniejszej. Blaszkę należy wyłożyć papierem pergaminowym i wysmarować masłem. 

- 2 1/3 szkl mąki
- 1łyżka przyprawy dyniowej (przepis poniżej)
- 1 łyżka cynamonu
- 1 łyżka proszku do pieczenia
- 3/4 łyżeczko soli
- 3/4 szkl cukru białego
- 3/4 szkl cukru brązowego
- 250g masła
- 1 jajko
- 1 puszka puree z dynii (425g)
- 2 szkl. kropelek czekoladowych (guziczkow, czipsów czy też zwykłej pokrojonej czekolady)
- 3/4 szkl. posiekanych pekanów ( ja ominęłam)

Mąkę zmieszać z przyprawą dyniową, solą, cynamonem i proszkiem do pieczenia. Odstawić na bok.
W osobnej misce zmiksować razem masło i dwa rodzaje cukru, następnie dodać  jajko i wanilię i puree z dyni. Wszystko dokąłdnie zmiksować. Nastepnie wsypujemy suche składniki, miksujemy, a na sam koniec dodajemy czekoladę i orzechy (jesli używamy). Całość przelewamy do blaszki i pieczemy 30-35 min w 180C. 
Po wyjęciu z piekarnika zostawić w blaszce do całkowitego ostudzenia. 


Przyprawa Dyniowa



( z bloga Annie's eats

- 2 łyżki mielonego cynamonu
- 2 łyżki mielonego imbiru
- 1,5 łyżeczki mielonych goźdxików
- 1,5 łyżeczki  mielonego ziela angielskiego *
- 3/4 łyżeczki gałki muszkatołowej 

Wszystkie składniki wymieszać.
* ufff, trochę mi zajęło szukanie co to jest "allspice" ... tak to jest gdy mąż tylko sie orientuje w pistacjach i szafranie ;)


Smacznego!!!!!!!!!!


piątek, 14 września 2012

Piątkowa rybka

Zaskoczę Was dzisiejszym postem :) Żadne ciasto (choć się przyznam, że upiekłam, ale wyszedl zakalec. Chłopakom smakowalo bo z coca cola, ale mi nie. Jakie to ciasto? zapraszam na Facebook).
A tymczasem dzisiejszy obiadzik, szybciutko i smacznie. Coś nowego i pysznego. Rybka. 




Ryba z pomidorami i oliwkami. 
( przepis BBC Good Food)

-175g oliwek, pokrojonych w plasterki (w orginalnym przepisie są czarne, oops, ja użyłam zielone)
- 3  lub 4 kawałki ryby (u mnie był mintaj)
- 400g pomidorów z puszki
- 1 cebula pokrojona w kosteczke
- sól i pieprz
- cytryna do podania

Rozgrzać piekarnik do 180C.
2 łyżki oleju rozgrzać na patelni (którą będziemy mogli włożyć do piekarnika), dodać cebulę. Smażyć 2 minutki , po czym dodać pomidory z puszki. Doprowadzić do wrzenia  i wrzucic oliwki. Posolić i dopieprzyć do smaku. Położyć rybki i wstawić do piekarnika na 15minut, aż rybki będą upieczone. 

Podawać pokropione cytryną. 

Smacznego.

czwartek, 13 września 2012

Babka czekoladowa z serkiem philadelphia i malinami

Nie uwierzycie upiekłam kolejną babkę.
Najpierw szukałam przepisu na malinową, ale wszędzie w składnikach było "dodać gotowe ciasto paczkowane". Niestety paczkowanego ciasta u mnie niet, kremy szybciej się znajdą.  Mogłabym wymyśleć coś sama, ale za duże ryzyko. I tak wędrując i wędrując u wujka google, znalazłam oto tą  babkę.
Podsumowując ja wyjadałam środek, a dzieciaki czekoladową część. Podział znakomity.
Jeszcze mam przepis na znaną wszędzie zebre i to byłoby na tyle w zakresie babkowym.
Chyba, że cud się stanie i znajdę coś czego nigdy nie próbowałam.




Babka czekoladowa z serkiem philadelphia i malinami

(przepis   orginalny)


Nadzienie
- 250g serka philadelphia
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
- 170g białej czekolady, pokrojonej
- 50g cukru
-200 g malin

Ciasto
- 2 jajka
- 125g masła, roztopionego
- 170ml mleka
- 170ml wody
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- 0,5 łyżeczki soli
- 1,5 szkl cukru
- 2 1/4 szkl mąki
- 1/4 szkl kakao

Nadzienie
Serek philadelphia zmiksować dokładnie z cukrem. Dodać wanilię i białą czekoladę. Odstawić na bok.

Ciasto
Wymieszać mąkę, kakao, sól i proszek do pieczenia, odstawić.
Jajka zmiksować z cukirem.  Nastepnie dodać masło, wodę, mleko i wanilię. Powoli dodać suche składniki.

Wysmarować blaszkę masłem i wylać pół ciasta. Następnie nałożyć łyżką masę z serka philadelphia i rozłożyć maliny. Całość przykryć resztą ciasta.
Piec 1h w 180C lub do słynnego suchego patyczka.

Smacznego.







wtorek, 11 września 2012

I kolejna babeczka


Przyznam się bez bicia, że pół dnia zastanawiałam się jak przetłumaczyć nazwę tego ciasta na język Polski doszłam do wniosku ze nie ma sensu się męczyć i tak oto moja nazwa to babka z nadzieniem. 
Łatwo i bez bólu.
Nie jestem ogromną fanką babek, ale moja mama jest. Ona lubi ciasta suche, a nie z jakimiś owocami czy też dżemami więc ta była dla niej. I smakowała nie tylko jej ale i mojej stonce. A jeśli stonka lubi to znaczy, że jest warte zrobienia.





Ciasto pochodzi z bloga Food Librarian.

Babka z nadzieniem

(orginalny przepis)

Nadzienie

- 0,5 szkl brązowego cukru
- 1 łyżeczka cynamonu
- 1 łyżeczka kakao
- 3 łyżki rodzynek
- 1 szkl pokrojonych orzechów (ja dodałam pekany)

Ciasto

- 3 szkl mąki
- 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 1/2 łyżeczki sody oczyszcznej
- 0,5 łyżeczki soli
- 3 jajka
- 1 1/2 szkl cukru
- 2 szkl śmietany kwaśnej (ja dałam jogurtu naturalnego)
- 175g masła
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

Piekarnik rozgrzać do 180C.
Składniki nadzienia wymieszać razem i odsatwić na bok.

Wymieszać mąkę, proszek do pieczenia, sodę i sól razem i odstawić na bok.

Masło dokładnie ubić z cukrem. Dodać wanilię, a następnie po jednym jajku.
Połączyć to z suchymi składnikami i śmietaną/ jogurtem. Dokładnie wymieszać.

Na dnie formy babkowej kładziemy jedną warstwę ciasta (możemy sobie pomóc łyżką) następnie warstwę nadzienia. W ten sam sposób robimy kilka warstw kończąc ciastem na samej górze.

Pieczemy 50-60 min w 180C lub do słynnego suchego patyczka. Po upieczniu odsatwiamy do ostygnięcia.

Posypujemy cukrem pudrem.

Smacznego.

sobota, 8 września 2012

Ciasto brzoskwiniowe/ Peach Pie


Miał być przepis na zeberkę, ale najpierw muszę się podzielić tym przepisem, póki jeszcze można znaleźć brzoskwinie. 
Przepis pochodzi od nikogo innego jak z tylko i jedynej Kirstin z bloga Pastry Affair.







Ciasto Brzoskwiniowe 

(Orginalny  przepis)

- 1 opakowanie gotowego kruchego ciasta / lub z własnego przepisu

- 6 brzoskwiń obranych i pokrojonych w plasterki
- 1/4 szkl cukru brązowego
- 1 łyżka soku z cytryny
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
- 1/2 łyżeczki mielonego kardamomu
- 3 łyżki skrobi kukurydzianej
- 1 łyżka śmietany 30%
- 2 łyżki cukru

Obrane i pokrojone brzoskwinie pokropić cytryną i odstawić na bok.
W osobnej misce wymieszać cukier brązowy z wanilią, kardamomem i skrobią kukurydzianą, a następnie dodać brzoskwinie. Odstawić.
Pół kruchego ciasta rozwałkować, po czym przełożyć na blaszkę. Brzoskwinie przełożyć na gotową blaszkę. Całość przykrywamy drugą częścią ciasta ( dekoracja dowolna, może być całkowicie przykryte, ale należy pamiętać o kilku nacięciach aby nie "wybuchło" w czasie pieczenia). Górę ciasta smarujemy śmietaną i posypujemy cukrem.
Pieczemy 50-60 min w 180C.
Smacznego





piątek, 7 września 2012

Upiekłam chleb

Upiekłam chleb :D
Był czarniutki i z kminkiem.
I był pyszniutki z masełkiem i wędzonym łososiem.
Nigdy wcześniej nie piekłam chleba tak od podstaw. Hasło "wyrabiaj na stolnicy przez 10 minut" mnie przeraża. Ale przetrwałam, urósł ogromny. (prawdopodobnie za dużo drożdży), ale był pyszny jak wspomniałam wcześniej.




Przepis jest od Agi z bloga Bayaderka, nie będę kopiować tylko zapraszam o TUTAJ.
Smacznego.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...