poniedziałek, 29 października 2012

Kurczak w sosie musztardowo - miodowym i moja recenzja "What Katie Ate" książki

Dzięki koleżance z Nowego Jorku mam już przyjemność przygotowywać przepisy z książki Katie Quinn Davies What Katie Ate.  Na pierwszy ogień poszedł kurczaczek. Akurat była niedziela a co dwa tygodnie robię obiady dla siostry i jej chłopaka, więc postanowiłam wypróbować coś z książeczki Katie.






Pieczony kurczak w sosie miodowo - musztardowym z chili i sezamem
( przepis pochodzi z książki "What Katie Ate)

- 1kg kurczaka ( udka, podudzia i skrzydełka)
- 2 łyżki oliwy
- 1 mała cebula pokrojona
- 3 ząbki czosnku
- 1 szkl ketchupu
- 0,5 szkl musztardy Dijon (ja dodałam Gdańskiej)
- 0,5 szkl miodu
- 2 łyżki brązowego cukru
- 1 łyżka papryki w proszku ( ja dodałam 0,5 łyżeczki chili w proszku)
- 1 łyżeczka pieprzy cayenne
- 3 łyżki balsamicznego vinegar\
- 2 łyżki sosu Worcestershire (ominęłam)
- chili i sezam (chili zastąpiłam zwykła czerwoną papryką)

Obrać kurczaka ze skóry i przełożyć do blaszki w której będziemy piec.
Na patelni rozgrzać oliwę, dodać pokrojoną cebulę, smażyć 5 min po czym dodać starkowany czosnek i smażyć kolejne 5 minut. Zmniejszyć ogień i dodać ketchup, musztardę, miód, cukier, paprykę, pieprz , sos Worcestershire i balsamiczny Vinegar. Dokładnie wymieszać i smażyć 5 minut, po cyzm wylać na naszego kurczaka. Piec w temperaturze 200C przez 1h 25minut - 1h 30min.
Po wyjęciu posypać chili i sezamem.
Podawać z ryżem basmati.
Smacznego


A  książka Katie. "What Katie Ate" * och i ach. Gdy pierwszy raz przeglądałam książkę to nie sądziłam, że będę coś z niej gotować, gdy przeglądnęłam drugi raz doszłam do wniosku że tak i owszem coś się znajdzie co zrobię, a gdy już za trzecim razem usiadłam z kawką i wczytałam się w przepisy doszłam do wniosku, że będę gotować i to sporo.
Książka zaczyna się mini autobiografią Katie gdzie opowiada nam jak zaczęła się jej "zabawa" z fotografią kulinarną, skąd się wziął tytuł bloga i podaje kilka wskazówek kulinarnych, które się przydadzą w gotowaniu np. jakiej czekolady używa lub  jak zrobić perfekcyjne bezy.
Książka jest podzielona na kilka rozdziałów min "śniadanie", "sałatki", "desery", "kanapki i drinki"... a w tych rozdziałach każdy znajdzie coś dla siebie.  Każdy przepis jest opatrzony małą historią skąd pochodzi i dlaczego jest dla Katie ważny.
Są przepisy na poranne smoothies jak i smażone jajka z ziemniakami, prosciutto i chili. Przepisy na hamburgery jak i na sałatkę z kuskusem i wolno smażonymi pomidorami, ciecierzycą i jajkami. Przepisy na drinki alkoholowe i bez. I kolacje do wyboru do koloru poprzez wegetarianski, owoce morza do mięsożernych. Również w deserach jest wybór zdrowych przepisów jak pieczone brzoskiwnie z miodem poprzez lody do tortu kawowo - orzchowego z likierem Frangelico.... i wszystko ma swe własne zdjęcie, a na dodatek każda strona jest inna. ooops, może się powtarzają ale trudno to zauważyć.W całej książce chyba widziałam tylko jedną białą kartkę, reszta to cała Katie ze swymi ciemnymi, mocno wyszczególnionymi zdjęciami i ten cudowny, tylko jej znany "bałagan" okruszki, krople sosu , rozypany cukier tu i tam, topiący się lód....ach... jednym słowem trzeba kupić bo naprawdę warto.

*zaznaczam, że ja mam wersję amerykańską... w styczniu pojawi się europejska jak i francuska (nie wiem kiedy)









niedziela, 28 października 2012

Jabłecznik z kwaśną śmietaną/ Sour cream apple pie

Jesień pełną parą  ( a już w niektórych miejscach zima). Wszyscy pieką jabłeczniki to i ja też postanowiłam.
Do Bożego Narodzenia 58 dni, więc trzeba się spieszyć z jabłkami bo się nie obejrzymy a mak trzeba będzie wyjmować i karpia do wanny wkładać. No dobra, ja sie nie mogę doczekać, ale najpierw jabłeczmik.





Jabłecznik z kwaśną śmietaną
(Przepis pochodzi ze strony Smells like home)


Baza
- 1 gotowe kruche ciasto lub z własnego przepisu
- 5 - 6 jabłek, obranych i pokrojonych w małe kwałeczki
- 50g masła niesolonego
- 0,5 szkl śmietany

Budyń 
- 2 łyżki mąki
-1/4 szkl cukru
- 3 jajka
- 1 łyżeczka wanilii
- 3/4 szkl kwaśnej śmietany

Kruszonka
- 1 1/4 szkl mąki
- 1/2 szkl cukru
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka cynamonu
- 100g masła, roztopionego

Blaszkę do tarty smarujemy masłem i nakładamy gotowe kruche ciasto lub przygotowane przez nas wcześniej.
Jabłka razem z cukrem i masłem smażaymy na patelni przez 5 min po czym odkładamy do ostygnięcia.
W międzyczasie robimy budyń. Skłądniki dodajemy w następujących kolejnościach. Cukier i mąkę mieszamy razem i dodajemy 3 jajka. Ciągle mieszając dodajemy wanilię i na samym końcu kwaśną śmietanę.
Kruszonka.
Mąkę, cukier, proszek do pieczenia i cynamon  mieszamy i dodajemy roztopione masło, palcami wgniatatmy masło w suche składniki tworząc kruszonkę

Połączenie,
Na wcześniej przygotowaną blaszkę z ciastem wylewamy owoce, dodajemy budyń i wszystko przykrywamy kruszonką. Pieczemy w 180C przez 50-60min.

Smacznego i miłej niedzieli

piątek, 26 października 2012

Chałwowe brownies

W naszym małym miasteczku jest jeden ogromny sklep z produktami kuchni azjatyckiej i oczywiście aby biznes się rozwijał jest tam sporo rzeczy z każdego rejonu świata. Ostatnio byliśmy tam po mięsko więc przy okazji kupilismy trochę niepotrzebnych rzeczy. Ja kupiłam pastę sezamową czyli tahini. Coś słyszałam o niej, ale nie miałam pojęcia co i jak i skąd. Ale co tam niech stoji i czeka. Zajrzałam do wujka google, a on mi wyskakuje z jakimiś obiadami, przystawkami itp. itd, aż trafiłam na przepis na brownie właśnie z użyciem tahini. Czytam 150g pasty tahini i myślę jak to trzeba będzie wymierzyć. Zapewne pasta będzie twarda i trzeba będzie łyżką wyciągać. Byłam bardzo zaskoczona gdy otworzyłam słoiki i o mały włos nie rozłalam tej mojej "pasty" na cały blat, rzadkie to, tłuste to i o nieciekawym kolorze (tu uwaga, tahini powinno mieć jasno brązowy kolor nie ciemny *), ale cóż w cieście nie będzie widać.






Chałwowe tahini
( przepis pochodzi z bloga Mood Food Blog via Taste of Beirut)


- 150g pasty tahini
- 150ml soku pomarańczowego
- 100g czekolady, najlepiej gorzkiej
- 150g cukru
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 150 g mąki

Rozpuścić czekoladę (w mikrofalówce albo w żarodopornej misce nad gotująca się wodą), następnie dodać sok pomarańczowy i tahini. Dokładnie wymieszać. Dodać cukier, mąkę i proszek do pieczenia.
(Ciasto jest bardzo gęste, więc ja wszystko robiłam w żarodopornej misce nad gotująca się wodą).
Przelać ciasto do blaszki wyłożonej pergaminem i piec 20min w 180C.
Smacznego


* z bloga Taste of Beirut, tam również wiele innych przepisów z użyciem tahini

środa, 24 października 2012

Kurczak zapiekany w cieście francuskim z sosem chimichurri - Chimichurri chicken en croute

Przeglądając internet w poszukiwaniu czegoś innego trafiłam na ten przepis z wspaniałej Argentyny, kraju tanga, najszerszej ulicy świata (Bueno Aires, chyba że już coś sie zmieniło) i steków. Póki co moja noga jeszcze tam nie stanęła, ale pewnego dnia zapewne tak. I wtedy będę wiedzieć co zjeść.
Czytając przepis na  sos chimichurri byłam trochę sceptyczna, bo pełno zielska i na dodatek na ostro. Jednak ciekawość jak i chęć podania innego przepisu wzięła górę i bardzo dobrze bo naprawdę warto.
Powiem, że nawet dla mnie było za mało ostro więc musiałam jeść kurczaczka z dodatkową ilością sosu :)









Kurczak zapiekany w cieście francuskim z sosem chimichurri
Przepis pochodzi ze strony South American Food


Sos chimichurri
- 2 szkl. naci pietruszki
- 1 mała cebula
- 3-6 ząbków czosnku
- 0,5 szkl oliwy
- sól
- 1 papryczka chilli lub kawałeczki susznego chilli

Pietruszkę, cebulę i czosnek kroimy na małe kawałeczki, albo siekamy w mikserze (wszystko ma mieć małe kawałeczki,  nie być zmielone), przełożyć do miseczki. Dodać 1/2 szkl oliwy, sól i chilli. Dokąłdnie wymieszać.  Sos powinien być ostry lub lekko ostry, nasz wybór.


Kurczak en croute
- 1 gotowe ciasto francuskie
- 2 piersi z kurczaka
- 100g serka a la philadelphia
- masło
- 1 jajko, rozbełtane
- sos chimichurri

Piersi z kurczaka podsmażamy na maśle aż będą złoto brązowe z dwóch stron. Po usmażeniu odstawiamy na 20 minut. W międzyczasie mieszamy serek z dwoma łyżkami sosu chimichurri (można dodać łącznie 3, to będzie lekko ostrzejsze). Rozwałkowujemy ciasto francuskie, przekrajamy na dwie równe części. Na środku każdej kładziemy 2 łyżki naszej masy serkowej i na to kładziemy piers z kurczaka. Brzegi ciasta smarujemy jajkiem i sklejamy części ciasta, tak aby kurczak całkwoicie był schowany w środku.. Gotowe parcelki kładziemy na blaszce wyłożonej pergaminem i pieczemy 25 min w 180C lub gdy ciasto będzie złoto brązowe.
Smacznego


 Przepis bierze udział w akcji na durszlak.pl

 

poniedziałek, 22 października 2012

Ciasteczka szafranowo - waniliowe

Nie jestem wielką fanką domowych ciasteczek bo...nigdy nie wychodzą mi takie pyszne jak te ze sklepu. I zawsze gdy słyszę mojego starszego syna, który proponuje pieczenie ciasteczek wzdrygam się z niesmakiem; ale pod tymi mogę się podpisac i ręką i nogą bo są pyszne i zniknęły w jeden dzień. Próbowałam robić inną wersję, ale ...o tym na samym końcu postu. 









Ciasteczka szafranowo - waniliowe 
(przepis pochodzi z bloga 101 cookbooks )

- 30 niteczek szafranu
- 2 łyżki mleka
- 1 łyżka ekstraktu  wanilii
- 2 szkl mąki
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 0,5 szkl brązowego cukru
- 0,5 szkl zwykłego cukru
- 1 jajko, o temp pokojowej
- 110g masła

Rozgnieść szafran i wrzucić do garnka, dodać mleko i ekstrakt z wanilii, kiedy zacznie się gotować wyłączyć i odstawić na bok do ostygnięcia. Gdy będzie chłodne dodać jajko i wszystko dokąłdnie wymieszać.
Mąkę wymieszac z proszkiem do pieczenia. 
W mikserze wymieszać masło z cukrem, aż będzie puszyste i białe. Miksować przez jakieś 3 minuty, ciągle mieszając dodać miksture jajeczną i na sam koniec mąkę z proszkiem. Wszystko dokładnie wymieszać. Gotowe ciasto przełożyć do plastikowego pojemnika i włożyć do lodówki na minimum 3 godz do 5 dni.
Po wybranym czasie, wyjąć ciasto i formować kuleczki (można tworzyć ciastka potwory, robiąc kule łyżką do lodów - są na drugim zdjęciu w tle). Kłaść na pergaminie w odstępie 5cm i piec w 180C przez 15min, aż będą złote. (ciastka będą wyglądać jak "niedopieczone" lekko miękkie, ale takie włąśnie mają być, gdyż po ostygnięciu nabiorą właściwej formy.Wyjąć z piekarnika i odstawić na bok do ostygnięcia.

Smacznego!


Następnego dnia robiłam te same bez szafranu zaś z czekoladą.... porażka, lepiej zostać przy właściwym przepisie. 

sobota, 20 października 2012

gheymeh bademjan czyli Perski gulasz z bakłażanami i grochem

To danie jest jednym z moich ulubionych z kuchni Perskiej. W sumie nie przepadam za popularnymi tam kebabami z kurczaka czy też braniny, które mój mąż uwielbia.Dodatkowo do momentu poznania męża nie lubiłam również bakłażanów, ale z czasem mi zasmakowały ( polecam Dip z bakłażana, mięty i orzechów włoskich ).  Kiedyś gotowałam to pod nadzorem męża, albo on gotował i ja zmywałam :/ Teraz  po ośmiu latach z Persem sama już zabieram się za przygotowanie tego przepisu i  jeśli coś gotuję z kuchni Perskiej to właśnie z myślą o mnie nie o mężu. :)





Gheymeh bademjan 
(przepis rodzinny)

- 2 bakłażany, obrane
- 0,5 kg barniny lub kurczaka
- 1 szkl. łuskanego grochu
- 1/4 szkl. koncentrat pomidorowy
- 1 łyżeczka kurkumy
- olej

Oberżyny kroimy na pół i pieczemy w piekarniku w 180C  przez 1 godzinkę (możemy również smażyć je na patelni, ale jak wiemy wsiąkną bardzo dużo tłuszczu).
Groch zalewamy wodą aby troszkę zmiękł.
Do dużego garnka wrzucamy mięso i lekko podsmażamy, następnie dodajemy olej i nadal smażymy jakieś 10 minut. Wlewamy wodę tak aby zakryła mięso i gotujemy ( z baraniną zajmie to troszkę czasu, zaś z kurczakiem mniej). Za każdym razem gdy woda wyparuje dodajemy kolejną aby mięso caly czas bylo nią przykryte.
W międzyczasie gotujemy groch tak długo aż będzie miękki. A upieczone bakłażany kroimy w kawałki. Odstawiamy na bok.
Gdy mięso zmięknię odcedzamy, wylewamy wodę i czyścimy resztki wody (ewentualnie bierzemy inny garnek). Na spód garnka wlewamy dwie łyżki oleju i wrzucamy mięso, dodajemy 1 łyżeczkę kurkumy i niech to się gotuje przez 5 minut. Mieszając w międzyczasie. Następnie dodajemy wodę, jakieś 2 litry (najlepiej wrzątku co skróci nam lekko czas). Dodajemy koncentrat pomidorowy , 1/4 szkl., bakłażany i groch. Wymieszać dokładnie i niech się gotuje przez 20-30 minut.
Posolić do smaku.
Podawać z ryżem lub jeść z chlebem.

Smacznego


Przepis bierze udział w akcji Nieznana Kuchnia Świata na durszlak

 

czwartek, 18 października 2012

Potrójnie imbirowe ciasto

Zachciało mi się imbiru, więc cóż lepszego niż potrójnie imbirowe ciasto. Przepis miał wiele pozytywnych komentarzy więc już od początku zapowiadał się wyśmienicie.  
Dzięki imbirowi ciasto ma lekko ostry smak i co najważniejsze jest dobre a nawet lepsze po kilku dniach. 






Potrójnie imbirowe ciasto 
(orginalny przepis)


- 250g masła
- 250g ciemnego cukru Muscovado
- 300ml mleka
- 250ml czarnej melasy ( black treacle )
- 3 jajka
- 375g mąki
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 2 łyżeczki mielonego imbiru
- 100g kandyzowanego imbiru, pokrojonego w małe kawałeczki *

Masło, cukier i czarną melasę wlewamy do garnka i gotujemy na małym ogniu, około 5minut. Pod koniec wlewamy mleko i dokłądnie mieszamy. czekamy aż ostygnie i wbijamy 3 jajka.
W misce mieszamy mąkę, proszek do pieczenia, mielony imbir i kandyzowany imbir, w środku robimy studzienkę i wlewamy ostudzoną mieszankę jajeczną. Łyżką drewnianą mieszamy ciasto, aż znikną wszystkie  grudki.
Gotowe ciasto wlewamy do wysmarowanej masłem i wyłożonej pergaminem blaszki. Pieczemy w 180C przez godzinę lub do ewentualnego suchego patyczka.
Kiedy ciasto ostygnie polać lukrem, posypać cukrem oudre lub zostawić bez niczego.
Inna opcja to podać na gorąco z lodami waniliowymi.

Smacznego

* przeszukując internet znalazłam ten oto  przepis na kandyzowany imbir, nie robiłam jeszcze ale będę robić w najbliższym czasie.




środa, 17 października 2012

Mini dynie z Rice Krispies

Moje chłopaki uwielbiają Rice Krispies zmieszane z marshmallows. Robi się je w dwadzieścia minut i są rewelacyjnym przysmakiem dla dzieciaków i nie tylko. Moje dzieciaki mogłyby jeść je na okrągło.







Rice Krispies mini dynie *


- 50g masła
- 3 szkl  mini marshmallows lub 40 dużych marshmallows
- 6 szkl. Rice Krispies
- pomaranczowy barwnik spożywczy
- mini czekoladki Rollo

W garnku roztapiamy masło, kiedy się rozpuści dodajemy marshmallows. Czekamy aż się rozpuści a wtedy dodajemy Rice Krispies, na sam koniec dodajemy pomarańczowy barwnik (ilość zależy od tego jak głeboki ton chcemy mieć). Dokładnie mieszamy i gotowe. 
Łyżką do lodów formujemy kulki i kładziemy je na papierze pergaminowym lub talerzy. Gdy lekko ostygną wciskamy na czubek czekoladki Rollo (gdy ich nie mamy, cienko pokrojona czekolada lub nawet migdały mogą zastąpić). Można jeść od razu.

* Wersji jest wiele, można odpuścić barwnik i czekoladki i robić zwykłe małe co nieco. Można je kształtowac jak się chce, robić serduszka i oblewać czekoladą, dodać czekolady i będą czekoladowe.... wyobraźnia nie zna granic.

Smacznego.

niedziela, 14 października 2012

Pieczone plasterki ziemniaków o smaku soli i vinegar

Pieczone ziemniaczki, kto ich nie lubi? Fryteczki, chipsy. Przez jakiś czas szukałam ziemniaków, które by trzymały swój kształt po ugotowaniu i upieczeniu i znalazłam te które zawsze omijałam. Te z czerwoną skórką, według mnie najlepsze.
te ziemniaczki tak mi smakowały że jutro robię ponownie tylko z większej ilości ziemniaków. Smakuja super jako przygryzka podczas oglądania telewizji.




Pieczone plasterki ziemniaków o smaku soli i vinegar
(zainspirowane tym przepisem z bloga 101 Cookbooks)

- 3 ziemniaki, obrane i pokrojone w cieniutkie plasterki
- 1 szkl vinegar
- 3 szkl wody
- sól i pieprz

Pokrojone ziemniaki wrzucamy do garnka i zalewamy vinegar i wodą tak aby ziemniaki w całości były przykryte. Gotujemy i gdy widelcem sprawdzimy że stają się miękkie to wyłączamy ogień ( nie gotujemy do całkowitej miękkości bo chcemy aby trzymały kształt po upieczeniu). Zostawiamy je w wodzie przez 30min.
Po tym czasie odcedzamy i ręcznikiem wycieramy resztki wody z ziemniaków.
Kładziemy je na blaszce, posypujemy solą i pieprzem i pieczemy w temp. 180C aż będą złotobrązowe. Należy zerkać aby się nie przypaliły.

Smacznego.


sobota, 13 października 2012

Ciasto Halloween z pajęczyną

Halloween, coraz bliżej. Dopóki nie miałam dzieci nie świętowałam dnia, tak na 80% po raz pierwszy obchodziliśmy w zeszłym roku. Nie chodziliśmy zbierać słodyczy, ale za to mieliśmy ogromną radochę wydając cukierki. Mojej siostry chłopak przebrał sie za jakiegoś zombie i w takim stroju otwierał drzwi, wydając przeraźliwy krzyk. Dzieciaki piszczały i uciekały do rodziców, a my się śmialiśmy. W tym roku będzie powtórka z rozrywki.
Jeśli nie obchodzimy tego dnia ciasto będzie i tak ogromną frajdą dla dzieciaków. 
To ciasto chodziło mi po głowie przez jakieś dwa tygodnie,wszystkie składniki miałam w domu, ale gdy postanowiłam upiec części z nich zabrakło. Dobrze, że można je zastąpić innymi więc nie ma tego złego co by na dobre nie wyszlo.
Jeśli chodzi o pająki, to boję się niezmiernie.







Ciasto Halloween z pajęczyną
(przepis ze strony myrecipes.com)

Ciasto
- 200g masła o temperaturze pokojowej
- 2 jajka o temperaturze pokojowej
- 1,5 szkl cukru
- 0,5 szkl kwaśnej śmietany
- 2 łyzki kakao
- 1 łyżeczka cynamonu
- 1 łyżeczka mielonego imbiru
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- szczypta soli
- 3 jabłka, obrane i starkowane
- 1 szkl. orzechów pekan (zastąpiłam włoskimi) , drobno pokrojone
- 1 szkl. rodzynek
- 1 3/4 szkl mąki

Krem
- 250g masła
- 1 szkl. ciemnego brązowego cukru
- 1/4 szkl mleka
- 2 3/4 szkl. cukru pudru
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
- pomarańczowy barwnik do ciast
- orzechowe m&m's lub czekoladowe
- czarny lukier w tubce do dekoracji

Ciasto
Dwie okragłe blaszki o średnicy 20cm wysmarować masłem i wyłożyć pergaminem
Masło ubić z cukrem, aż będzie bialutkie i puszyste. Dodać po jednym jajku, następnie śmietanę. Potem kakao, proszek do pieczenia, cynamon, imbir i sól. Wszystko dokąłdnie wymieszać. Dodajemy mąkę i starkowane jabłka. Wymieszać. Na sam koniec dodać orzechy pekan i rodzynki. Ciasto podzielić pomiędzy dwie okrągłe blaszki. Piec w temp. 180C przez 45min lub ewentualnie do tradycyjnego czystego patyczka.
Po upieczeniu pozostawić na 10min w blaszkach po czym wyjąć i odstawic do całkowitego ochłodzenia.

Krem
Masło z cukrem łączymy w garnuszku i na małym ogniu roztapiamy. (najlepiej masło pokroić i wrzucić w kawałeczkach, a nie jak ja całe 250g ;)). gdy cukier się roztopi dodajemy mleko. Zagotowujemy. Po czym odstawiamy na bok, aby ostygło. Na jakąś 1 godzinę.
Po danym czasie dodajemy cukier puder, najlepiej po 1/2 szkl. a nie wszystko za jednym razem. Dodać wanilię i  pomarańczowy barwnik ( ilość zależy od tego jak bardzo chcemy mieć głęboki kolor ciasta). Wszystko dokładnie wymieszać i użyć od razu.

Połączenie
 3/4 kremu rozsmarować na jednej części ciasta i przykryć drugą. Pozostałą część rozsmarować na gorze i brzegach ciasta. Wstawić do lodówki na jakieś 30min, aby lukier stwardniał. Po tym czasie czarnym lukierem w tubce namalować pajęczyne, nałożyć nasze m&m'sowe pajączki, zrobić oczka na nich i domalować im nóżki (8 razem;)).

Delektować się :D

czwartek, 11 października 2012

Galette z figami i gruszkami

Uwielbiam figi suszone, o takie,  nie te mięciutkie, oczywiście trzeba uważac na ząbki. Przepisy na galette widziałam na kilku blogach, nawet w planach miałam zrobić truskawkową galette z blogu Anny Marii "Kucharnia" (i zapewne zrobię). Do poniższej galette potrzebujemy niewiele składników. 





Galette z figami i gruszkami

- jedno gotowe ciasto kruche
- 2 gruszki, obrane, bez nasionek i pokrojone w cieniutkie plasterki
- 4-8 fig, pokrojone w cienkie plasterki
- 1/4 szkl cukru + 2 dodatkowe
- 1 łyżeczka cynamonu (może być więcej jeśli lubi się zmak cynamonu)
- 1 jajko, rozbełtane

Pokrojone gruszki wymieszać z  1/4 szkl cukru i cynamonem. 
Gotowe ciasto kruche przekroić na cztery kawałki *,  ciasto kroimy na kształt + tak aby każdy kawałek był sobie równy. Lekko rozwałkowujemy, na środek ciasta kładziemy gruszki, zostawiając wolne 1,5 cm od brzegów ciasta. Na gruszki kładziemy pokrojone figi. Wolne kawałki ciasta zawijamy lekko w kierunku owoców. Owoce posypujemy pozostałym cukrem i rozbełtanym jajkiem smarujemy brzegi ciasta. 
Pieczemy w 180C przez 30-40min ewentulanie do momentu kiedy ciasto będzie złoto-brązowe i owoce miękkie. 
* można zrobić jedną wielką galette, wtedy nie kroimy ciasta i owoce kładziemy na dużym płacie.
Smaczengo.

wtorek, 9 października 2012

Cytrynowe ślimaczki

W zeszłym tygodniu Szwecja świętowała Dzień Cynamonowego Ślimaczka (Cinnamon Roll Day), a ja świętowałam dzień Cytrynowego Ślimaczka.  Jednym słowem drożdżowe ślimaczki z cytrynowym nadzieniem. Całkowicie coś innego, ale również pysznego.  





Cytrynowe ślimaczki
( zainspirowany tym przepisem)


Ciasto Drożdżowe 
- 2 szkl mąki + 3/4 szkl, która będzie dodana w czasie miksowania
- 1/4 szkl cukru  brązowego lub białego
- 2 łyżeczki drożdży w proszku
- 1/2 łyżeczki soli
- 1/3 szkl mleka
- 50g masła
- 1/4 szkl wody
- 2 łyżki ekstraktu z wanilii
- 2 jajka o temperaturze pokojowej

Nadzienie Cytrynowe
- 1/2 szkl cukru białego
- skórka z 3 cytryn i 1 limonki lub 4 cytryn
- 50g masła

Przygotowanie ciasta
W mikserze wymieszać 2 szkl mąki, cukier, sól i drożdże i odstawić na bok.
W garnku podgrzać mleko z masłem,  tak długo aż masło się rozpuści, ale starać się nie zagotować. Zdjąć z ognia, dodać wodę i wanilię. Odstawić na minutkę i następnie dodać do mąki. Całość zacząć miksować w mikserze (z dołączonym mieszadłem do wyrabiania chleba), dodać jajka, po jednym mieszając za każdym razem. Dodać pozostałą mąkę. Miksować przez 2 minuty ( ciasto będzie lekko klejące), nastepnie wyłożyć na obsypaną mąką stolnicę i ugniatać przez 3 minuty, aż przestanie się kleić (mozna dodać 1 - 2 łyzki mąki). Przełożyć do miski i odstawić w ciepłe miejsce na 1,5 godzinki, aż ciasto podwoi objętość. (Można odstawić do lodówki na całą noc).

Przygotowanie nadzienia.
Skórkę z cytryny wymieszać z cukrem. Starać się rozdrobnić placami, aby składniki się połączyły.
Masło rozpuścić, ale zrobić to tuż przed rozwałkowywaniem ciasta.

Połączenie
Gotowe ciasto wyłożyć na obsypana mąką stolnice. Rozwałkować na kształt prostokąta o grubości max 5mm. Rozpuszczone masło rozsmarować na całości ciasta i następnie rozsypać cytrynowe nadzienie, również na całym cieście. Dłońmi lub wałkiem wgnieść nadzienie w ciasto. Zrolować na kształt rolady i ostrym nożem pociąć na kawałki o szerokości 2cm. ( Ilość zależy od długości prostokąta). Włożyć do wybranej przez nas blaszki, najlepiej aby ślimaczki były ułożone luźno. Przykryć lekko naoliwioną folią i odstawić na kolejne 20-30min. W międzyczasie rozgrzać piekarnik do 180C. Piec 30-35min.
Mozna posypać cukrem pudrem.

Smacznego.

sobota, 6 października 2012

Papryka w zalewie słodko kwaśnej

Jak pisałam na początku tygodnia na Facebook, że będzie  przepis z wykorzystaniem tych oto papryczek i dziś jest ten dzień. Jednak nie będzie leczo a po prostu papryczki w zalewie słodko kwaśnej, w słoiczkach na zimę i nie tylko. Do obiadu i tak do schrupania. 
Powód? już za dużo wydawałam pieniędzy na papryczkę ze sklepu? I nie ukrywając papryka mego taty jest najlepsza. I przepis jest właśnie od niego. Łatwiutki i można jeść już dwa dni po zawekowaniu.






Papryczka w zalewie słodko kwaśniej a la Sławciu

(mi wyszło 5 słoików, zalewy bylo troszkę za dużo)
- 6 papryk
- 2 szkl octu
- 8 szkl wody
- 6 łyżek cukru
- po 6 liści laurowych, ziarenek pieprz i ziela angielskiego
- olej

Paprykę pokroić w cienkie kawałeczki i włożyć do słoików, nie upychać.
W międzyczasie zagotować wodę z octem, cukrem i solą.Następnie odstawić do ostygnięcia. Gdy ostygnie wlać do słoików, zostawiając 1,5cm wolnego od góry, gdzie dodajemy 1 łyżeczkę oleju ( do każdego przygotowanego słoika). Zakręcamy.
W dużym garnku zagotowujemy wodę i wstawiamy słoiki, woda powinna być do 3/4 wysokości słoików.  Od momentu zagotowania wody dodatkowo gotujemy 7 minut.
Papryczkę można próbować jest  dwa dni po przygotowaniu. Ja czekałam tydzień.
Delektowalam się pisząc tego posta.
Smacznego.





środa, 3 października 2012

Bułeczki z szafranem i suszonym wiśniami

Przepisy  z Scandilicious Baking ostatnio można znaleźć na kilku polskich blogach, zarówno Iza z bloga Tsumiko w kuchni jak i Dorota z bloga Moje Wypieki podzieliły się kilkoma przepisami  (może i inne blogi zaszalały również, z chęcią się dowiem) na pyszne skandynawskie specjały więc również i ja postanowiłam upiec coś interesującego z ksiązki Signe. Nie chcąc powtarzać przepisów dziewczyn zabrałam się za bułeczki z szafranem i suszonymi wiśniami, no dobra przyznam się, że szafran jak i suszone wiśnie są u nas w domu podstawą jedzenia, a że wszystko przyleciało ostatnio z Iranu więc nie musiałam wyszukiwać w sklepach. Gdyby jednak trudno bylo znaleźć suszone wiśnie, suszona żurwina będzie równie dobrym substytutem. 







Bułeczki z szafranem i suszoną wiśnią
( z książki Scandilicious Baking)

-325 ml mleka
- 1 łyżeczk szafranu
-50g masła
- 7g drożdzy w proszku lub 15g świeżych
- 350g mąki pszennej
- 150g mąki razowej
- 1 łyżeczka mielonego kardamonu
- 4 łyżki cukru (następnym razem dodam 6 bo nie było zbytnio słodkie)
- 1 łyżeczka soli
- 1 jajko, rozbełtane plus 1 do posmarowania
- garść suszonych wiśni lub suszonej żurawiny (trzeba pamietać, że część się zje podczas czekanie na wyrośnięcie ciasta ;))

W małym garnku podgrzać mleko z szafranem, a gdy się zagotuje odstawić do ostygnięcia. Gdy będzie ciepłe dodać drożdże i dokąłdnie wymieszać. W międzyczasie rozpuścić masło, gdy ostygnie dodać do mleka. 
W dużej misce przesiać  razem mąkę, kardamon, sól i cukier.  Do tego dodać mleko i jajko. Wszystko dokładnie wymieszać. 
Przełożyć ciasto na wysypanę mąką stolnicę i ugniatać przez 5 minut. Ciasto będzie lekko klejące.
Następnie przełożyć do lekko wysmarowanej olejem miski, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na jakieś 1- 1,5 godzinki, tak aby podwoiło swą objętość.
Po tym czasie wyłożyć ponownie na stolnicę, ugnieść ponownie i zrolować i podzielić na 12 równych części. 
Każdą część zrolować pomiędzy dłońmi (tak jak się robiło dżdżownice lub węże z plasteliny) i uformować literkę S. (ok, pierwsze nie są takie piękne jak te na końcu, i cieńsze będą wyglądać lepiej po pieczeniu).
Ułożyć na blaszce wyłożonej papierem pergaminowym, nakryc folią i odstawić na 20min. W międzyczasie rozgrzać piekarnik do 180C Po tym czasie posmarować je rozbełtanym jajkiem i wcisnąć wisienki w zagięcia literki, należy wcisnąć głębiej aby nie wyskoczyły podczas pieczenia. 
Piec 20min, aż będą złoto - brązowe.

Smacznego.



wtorek, 2 października 2012

Gruszki Pięknej Heleny

Gruszki Pięknej Heleny według mnie jeden z najłatwiejszych deserów. W sam raz dla dzieciaków i nie tylko.
Kto by pomyślał, że połączeniu gruszek z czekoladą może być na tyle pyszne, że chce się to robić więcej niż raz.  I co najważniejsze przetrwac tyle lat i nadal być klasyką.
Gruszki, czekolada, śmietana, cukier i woda. I to tyle. Przeważnie te składniki mamy zawsze pod ręką, więc do pracy. 30 minut i gotowe.

Zakładam się, że jak to przeczyta moja mama to będzie się mnie pytać czemu ich nie zrobiłam gdy ona totaj była? hihihi, bo ona lubi tylko suche ciasta :P






Gruszki Pięknej Heleny

- 4 gruszki, obrane, ale z ogonkami
- 1,5 l wody
- 1/4 szkl cukru
- 100g czekolady
- 100g smietany kremówki

Wodę zagotowujemy razem z cukrem, gdy zacznie się gotować zminiejszamy ogień i wkładamy obrane gruszki. Gotujemy ok 20min, sprawdzając pod koniec gotowania nożem czy są miękkie w środku.
W międzyczasie rozpuszczamy czekoladę razem z śmietaną.
Kiedy gruszki są gotowe, schładzamy je po czym kładziemy na talerze i polewamy gorącą czekoladą.
( również można dodać lody waniliowe)
Smacznego.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...