Oczywiście nigdy w życiu nie piekłam jabłek z kruszonką, przecież kiedyś ten pierwszy raz musi być ;)
Jakieś dobre 1,5 miesiąca temu zamówiłam 5 motylków. Przyszły w małym słoiczku razem z jedzeniem ,więc nie było problemów z tworzeniem menu dla małych gąsienic. Rosły w mgnieniu oka i szybko zaczeły przypominać odnóża włochatych pająków (teraz muszę usiaść na łóżko, bo piszę na podłodze, w razie gdyby taki jeden włochaty lub i nie sie pojawił. Dla wyjaśnienia ja sie boję pająków, nie oglądam nawet w tv, ale zabiję gdy jestem sama. Muszę, bo inaczej mnie zje). Wracając do motylków...kiedy już gąsienice zamieniły się w poczwarki trzeba je było przenieść do ich nowego mieszkanka (ta siatka, którą widać na zdjęciu). Przygotować im kwiaty i skropić je wodą z cukrem. I czekać, aż wylęgną się motyle. I dziś właśnie ten dzień nastał :) Teraz czekamy na pozostałą czwórkę. Później motyle się wypuszcza i można zamówić kolejne gąsienice.
Tu jest strona, z której można zamówic motylki Ogród motyli - główna strona.
Celem całej zabawy jest oglądanie z dzieciakami stadia rozwoju motyli.
I naprawdę to jest fajna zabawa dla rodziców :)
Miłej Niedzieli !!!!







ale bym teraz zjadła takie pyszności :)
OdpowiedzUsuńOd crumble jestem uzalezniona. Najbardziej lubie rabarbarowe, ale z jablkiem tez chetnie jadam. Twoje crumble wyglada idealnie, az ma sie ochote zanurzyc w nim lyzeczke...
OdpowiedzUsuńMotyle w ogrodzie na pewno umila ci swoim widokiem letnie popoludnia :)
A pajaki lubie. Serio serio.
Ola, świetne te zdjęcia. Jakim aparatem je robisz?
OdpowiedzUsuńCrumble uwielbiam ;) Dawno robiłam swoją drogą;)
OdpowiedzUsuńOlka, jestem pod wrazeniem tej hodowli motyli. Nie wiem czy bym sie zdecydowala sama chyba ze udaloby mi sie chodzic przez pierwsze tygodnie z zamknietymi oczami po domu jako ze widok gasienic, dzdzownic i tym podobnych nie nalezy do mych upragnionych:-) Badz co badz zabawa swietna jesli chodzi o nasze maluchy.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie z deszczowego Harlow. x
Fajny blog, sliczne zdjecia
OdpowiedzUsuń