Przyznam się bez bicia, że nigdy nie wcześniej nie jadłam pieczonych jabłek. Nigdy :( Naprawdę.
Dziś był pierwszy raz :)
Przepisów na internecie tysiące, ja wybrałam najprościejszy przepis. Zero zabawy z alkoholem, bo nie miałam czasu. Największy problem to znalezienie jabłek, ktore by zachowały kształt po upieczeniu.
Kupiłam cztery rodzaje jabłek, Golden Delicious, Braeburn, Royal Gala i Bramley. Bramley było troszkę za duże pękło w czasie pieczenia. Pozostałe zachowały kształt i były przepyszne.
Mi najbardziej smakowała Royal Gala.
Pieczone jabłka
( na cztery jabłka)
- 2 łyżki pekanów
- 2 łyżki rodzynek
- 2 łyżki suszonej żurawiny
- 1 łyżeczka cynamonu
- 1 łyżeczka brązowego cukru
- 2 łyżki masła
Z jabłek odkrajamy górę, a następnie wycinamy gniazdka z nasionkami. Pekany, rodzynki i żurawinę kroimy na malutkie części (możemy zmiksować) mieszamy z cukrem i cynamonem. Gotową masę wkładamy w wydrążone środki, nakładamy pół łyżeczki masła i przykrywamy pozostałą częścią jabłka. Pieczmy 40-50 min w 180C.
Smacznego
Gdyby ktoś miał ochotę na głębsze badania rodzajów jabłek i ich zastosowanie to zapraszam tutaj, niestety po angielsku, ale zawsze można przetłumaczyć z google.






bardzo lubie takie jablka!:) pycha! ja 'napycham' je czesto tez serkiem :)
OdpowiedzUsuńwyglądają zabójczo.
OdpowiedzUsuńTeż nigdy nie jadłam pieczonych jabłek. Planuję je już od tak dawna i zawsze kończy się zrobieniem czegoś innego :)
OdpowiedzUsuńPyszny sposób na podanie pieczonych jabłek. Lubię i z orzechami, i z czekoladą, i z odrobiną konfitur czy jakiejś nalewki. Też dawno nie jadłam, aż tu gospodarze agroturystyki nam zaserwowali na urlopie... Pycha.
OdpowiedzUsuńBardzo lubię, a zapomniałam o nich. Wypróbuję Twój sposób :)
OdpowiedzUsuń