A pamiętacie ziemniaki z ogniska ? czy dzieciaki dzisiaj to jeszcze robia? ja do tej pory pamiętam jak się je wrzucało pod koniec ogniska i czekało na to keidy będą gotowe. Później się je wygrzebywało kijem i przerzucając z ręki do ręki próbowało zjeść. A jakie się miało palce czarne, nie mówiąc o buzi.
Chyba będę musiała pokazać swoim chłopakom na czym polega ta cała zabawa z nocnym siedzeniem przy ognisku. Tylko gitary brak i drewna, suchego drewna. Mój mąż też tak robił w Iranie więc chociaż jedno wpsomnienie z dzieciństwa mamy podobne.
Te właśnie ziemniaczki są bardzo małym wspomnieniem dzieciństwa. Bardzo małym.
Pieczone ziemniaki z pesto
(z tej oto strony)
(dla 1 osoby, bo dzieci wolały z serem)
- 1 ziemniak
- 1/4 szkl bulionu
- 1/4 szkl śmietany 18%
- pół cebuli pokrojonej w kostkę
- 1 ząbek czosnku, starty na tarce
- pół cytryny
- garść bazyli, drobno pokrojonej
- sól i pieprz
- żółty ser - ewentualnie
Ziemniaka myjemy, robimy widelcem dookoła dziurki. Obtaczamy go w oleju i posypujemy solą.
Pieczemy w 200C przez około godzinkę.
Po pół godzince pieczenia przygotowujemy nadzienie.
Na patelni rozgrzewamy łyżeczkę oleju i dodajemy pokrojoną cebulę. Smażymy kilka minut i dodajemy czosnek. Smażymy aż cebula zmięknie, a następnie dodajemy bulion i śmietanę. Dokłądnie mieszamy.
Wrzucamy pokrojoną bazylię i skrapiamy sokiem z pół cytryny. Gotujemy na małym ogniu przez 10min, aż powstanie gęsty sosik.
Sól i pierz do smaku.
Gdy ziemniaki są upieczone, po wyciągnieciu z piekarnika kroimy je na połowę i wydłubujemy środek tworząc łódeczki, zostawiając cienkie ścianki.
Środek ziemniaka mieszamy z sosikiem. Dodajmy ser, jeśli używamy.
Wypełniamy łódeczki nadzieniem i serwujemy :)






Gitara, ognisko, pieczone ziemniaczki... Obudzily sie wspomnienia :)
OdpowiedzUsuńświetne! ależ aromatyczne, musiały smakować wspaniale.
OdpowiedzUsuńbyly pyszniutkie i zawsze jakis inny smak.
UsuńNo tak, z suchym drewnem to może być teraz problem...Ja czasem wrzucam ziemniaki do węgla przy okazji grilla. Ale to nie to samo :)
OdpowiedzUsuńU nas tez wczoraj byly ziemniaki z piekarnika, tyle ze z tunczykiem i kukurydza. Marcus uwielbia w moim wydaniu.
OdpowiedzUsuńAch, ziemniaki z ogniska, na obozie harcerskim. Co za wspomnienia!
I gitara :)
UsuńPiękne są!
OdpowiedzUsuńAle nabrałam na takie ochoty. Ziemniaki są pyszne same w sobie, a jak dodamy do nich pesto to już w ogóle muszą być odlotowe :)
Serdecznie pozdrawiam,
Edith
O tak ziemniaki z ogniska i czarne łapy, to zdecydowanie jedno z tych wspaniałych wspomnień z dzieciństwa, więc koniecznie zorganizuj taki wieczór swoim chłopakom! Ziemniaki uwielbiam w każdej postaci, więc przy okazji wypróbuję przepis :)!
OdpowiedzUsuńSwietne! Potrafie wyobrazic sobie zapach, jaki unosil sie w Twoim domu :). Sasiedzi pewnie Wam niezle zazdroszcza :D
OdpowiedzUsuń