Przepisy z Scandilicious Baking ostatnio można znaleźć na kilku polskich blogach, zarówno Iza z bloga Tsumiko w kuchni jak i Dorota z bloga Moje Wypieki podzieliły się kilkoma przepisami (może i inne blogi zaszalały również, z chęcią się dowiem) na pyszne skandynawskie specjały więc również i ja postanowiłam upiec coś interesującego z ksiązki Signe. Nie chcąc powtarzać przepisów dziewczyn zabrałam się za bułeczki z szafranem i suszonymi wiśniami, no dobra przyznam się, że szafran jak i suszone wiśnie są u nas w domu podstawą jedzenia, a że wszystko przyleciało ostatnio z Iranu więc nie musiałam wyszukiwać w sklepach. Gdyby jednak trudno bylo znaleźć suszone wiśnie, suszona żurwina będzie równie dobrym substytutem.
Bułeczki z szafranem i suszoną wiśnią
( z książki Scandilicious Baking)
-325 ml mleka
- 1 łyżeczk szafranu
-50g masła
- 7g drożdzy w proszku lub 15g świeżych
- 350g mąki pszennej
- 150g mąki razowej
- 1 łyżeczka mielonego kardamonu
- 4 łyżki cukru (następnym razem dodam 6 bo nie było zbytnio słodkie)
- 1 łyżeczka soli
- 1 jajko, rozbełtane plus 1 do posmarowania
- garść suszonych wiśni lub suszonej żurawiny (trzeba pamietać, że część się zje podczas czekanie na wyrośnięcie ciasta ;))
W małym garnku podgrzać mleko z szafranem, a gdy się zagotuje odstawić do ostygnięcia. Gdy będzie ciepłe dodać drożdże i dokąłdnie wymieszać. W międzyczasie rozpuścić masło, gdy ostygnie dodać do mleka.
W dużej misce przesiać razem mąkę, kardamon, sól i cukier. Do tego dodać mleko i jajko. Wszystko dokładnie wymieszać.
Przełożyć ciasto na wysypanę mąką stolnicę i ugniatać przez 5 minut. Ciasto będzie lekko klejące.
Następnie przełożyć do lekko wysmarowanej olejem miski, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na jakieś 1- 1,5 godzinki, tak aby podwoiło swą objętość.
Po tym czasie wyłożyć ponownie na stolnicę, ugnieść ponownie i zrolować i podzielić na 12 równych części.
Każdą część zrolować pomiędzy dłońmi (tak jak się robiło dżdżownice lub węże z plasteliny) i uformować literkę S. (ok, pierwsze nie są takie piękne jak te na końcu, i cieńsze będą wyglądać lepiej po pieczeniu).
Ułożyć na blaszce wyłożonej papierem pergaminowym, nakryc folią i odstawić na 20min. W międzyczasie rozgrzać piekarnik do 180C Po tym czasie posmarować je rozbełtanym jajkiem i wcisnąć wisienki w zagięcia literki, należy wcisnąć głębiej aby nie wyskoczyły podczas pieczenia.
Piec 20min, aż będą złoto - brązowe.
Smacznego.







jakie cudowne. zjadłabym.
OdpowiedzUsuńkusisz, kusisz teraz ciąglę o tej książce myślę:)))
OdpowiedzUsuńtakie ładne zawijasy
OdpowiedzUsuńOla, podobne buleczki, ale bez susz. wisni widzialam u Lindy Lomelino. Nazywaja sie Lussekatter. Twoje maja taki sam piekny kolor :)
OdpowiedzUsuńO, kolejna ksiazka do kupienia! Mam juz "Scandilicious" i czesto z niej korzystam, wiec pewnie i z ta byloby podobnie. Skandynawskie wypieki maja w sobie jakas magie :)
OdpowiedzUsuńJa, ja, lussekatter tak sie nazywaja te buleczki po szwedzku. Pieczemy je tu glownie w okresie swiatecznym...Juz niedlugo
OdpowiedzUsuńUwielbiam takie buły, o każdej porze dnia i nocy :D
OdpowiedzUsuńsuper bułeczki chętnie zrobię - mam jeszczę trochę cudnego szafranu przywiezionego z Asuanu jest wyśmienity!
OdpowiedzUsuńHi,
OdpowiedzUsuńCan't read what the post say but I do know what you have made there, swedish speciality :) We always eat them on the 13th of december when we celebrate "lucia". Love them!
Well done on making yours so nice!
x
Hi Sofie. Thank you for visiting my blog. Yeah that's true but I couldn't wait till December with them:( they are so delicious. Recipe is from a great book full of Sweedish recipes "Scandilicious baking" ,seriously worth trying. X
Usuń