Jak pisałam na początku tygodnia na Facebook, że będzie przepis z wykorzystaniem tych oto papryczek i dziś jest ten dzień. Jednak nie będzie leczo a po prostu papryczki w zalewie słodko kwaśnej, w słoiczkach na zimę i nie tylko. Do obiadu i tak do schrupania.
Powód? już za dużo wydawałam pieniędzy na papryczkę ze sklepu? I nie ukrywając papryka mego taty jest najlepsza. I przepis jest właśnie od niego. Łatwiutki i można jeść już dwa dni po zawekowaniu.
Papryczka w zalewie słodko kwaśniej a la Sławciu
(mi wyszło 5 słoików, zalewy bylo troszkę za dużo)
- 6 papryk
- 2 szkl octu
- 8 szkl wody
- 6 łyżek cukru
- po 6 liści laurowych, ziarenek pieprz i ziela angielskiego
- olej
Paprykę pokroić w cienkie kawałeczki i włożyć do słoików, nie upychać.
W międzyczasie zagotować wodę z octem, cukrem i solą.Następnie odstawić do ostygnięcia. Gdy ostygnie wlać do słoików, zostawiając 1,5cm wolnego od góry, gdzie dodajemy 1 łyżeczkę oleju ( do każdego przygotowanego słoika). Zakręcamy.
W dużym garnku zagotowujemy wodę i wstawiamy słoiki, woda powinna być do 3/4 wysokości słoików. Od momentu zagotowania wody dodatkowo gotujemy 7 minut.
Papryczkę można próbować jest dwa dni po przygotowaniu. Ja czekałam tydzień.
Delektowalam się pisząc tego posta.
Smacznego.







To ja mam przepis od mamy, prawie identyczny, i też uwielbiam paprykę w takim wykonaniu!
OdpowiedzUsuńale cudowny przepis, muszę pokazać mamie, która kocha paprykę w każdej postaci.
OdpowiedzUsuńTaka domowa musi być świetna :)
OdpowiedzUsuń