Nie wiem jak Wasze dzieci (jeśli macie) lubią żółtka z jajek, bo moje nie. Chłopaki uwielbiają gotowane jajka ale żółtko trzeba wyciągnąć aby mogli się delektować białkiem. Zawsze wywalałam żółtka, aż znalazłam przepis na ciasteczka włoskie z ich użyciem.
Niby najlepsze kruche ciasteczka, które mogą przetrwać aż 60 dni jeśli nie zje się ich wcześniej.
Maślane z lekką nutą pomarańczy lub cytryny i obsypane cukrem pudrem. Niebo w gębie.
Przepisów na Canestrelli jest kilka. jedne zawierały mąkę ziemniaczaną a jedne były bez gotowanych żółtek.
Kształtem powinny przypominać stokrotki, ale nie mając tego rodzaju foremki zrobiłam "śnieżynki" w końcu święta już za rogiem.
Canestrelli - włoskie kruche ciasteczka
(przepis pochodzi ze strony Bakespace.com)
- 3 ugotowane żółtka
- 150g masła miękkiego
- 150g cukru pudru
- 250g mąki
- 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- starta skórka z 1 pomarańczy lub cytryny
W misce dokładnie wymieszać razem masło z żółtkami. Dodać cukier puder i skórkę z pomarańczy (cytryny) i ponownie wymieszać. Na sam koniec dodać przesianą mąkę i proszek do pieczenia. Wszystkie skłądniki dokładnie wymieszać i wstawić do lodówki na 1godzinę.
Po wyjęciu, obsypać stolnicę mąkę i rozwałkować ciasto na ok 5mm (będzie lekko lepkie, więc można sypnąć więcej mąki). Wycinać foremką ciasteczka i układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w 180C przez 10min. Ciasteczka nie powinny się zarumieniać.
Po wyjęciu odstawić do ostygnięcia i następnie obsypać cukrem pudrem:)
Smacznego
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)







dziekuje, za przypomnienie o tych ciasteczkach, moja mama je dla mnie robiła :)
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł na wykorzystanie żółtek! Wyglądają przepięknie, z pewnością zrobię. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawy pomysł.
OdpowiedzUsuńśliczne te ciasteczka do schrupania
OdpowiedzUsuńciekawy przepis :) ciasteczka są piękne :)
OdpowiedzUsuńZawsze marzyłam o podróży do Włoch, a te ciasteczka chociaż w małym stopniu mnie do niej przybliżą :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że szarlotka będzie tym, czego poszukiwałaś :) Daj koniecznie znać, czy smakowała, kiedy już ją upieczesz :) Pozdrawiam!
UsuńNie wpadłabym na to by tak wykorzystać ugotowane żółtka, super pomysł :)
OdpowiedzUsuńciekawy pomysł i fajna foremka, muszę poszukać takiej bo napiekłabym pierniczków na święta, a kształt jes idealny o jakim myślałam :D
OdpowiedzUsuńśliczne i bardzo apetyczne ciasteczka:)))
OdpowiedzUsuńSuper te ciacha.. :)
OdpowiedzUsuńRobiłam też na żółtkach, są naprawdę pyszne :)
Cudownie wyglądają. :)
OdpowiedzUsuńPrzypominają kształtem tak trochę święta;)
OdpowiedzUsuńTo bardzo dziwne z tymi żółtkami, bo jak ja byłam mała to też białka bardziej lubiłam :D
Świetne, i zupełnie nowe... nigdy nie jadałam ciasteczek z ugotowanych żółtek!
OdpowiedzUsuńMój braciszek ma tak samo- biało chętnie, a żółtko pod żadnym pozorem ; )
Maja przecudny kolor! Takich jeszcze nie robilam :)
OdpowiedzUsuńJa zawsze wolałam żółtka :). A ciasteczka cudne, złociste, muszę takie upiec :)
OdpowiedzUsuńPrzepiękne są!
OdpowiedzUsuńHej! Wyróżniłam Cię w programie Liebster Blog! Zapraszam do zabawy, pytania na moim blogu :)
OdpowiedzUsuńUrocze śnieżynki :)
OdpowiedzUsuń